Jak postrzegają nas zagraniczni turyści?

By | Luty 5, 2014 at 1:57 pm | No comments | Bez kategorii

John Gimlette w The Guardian tak opisał swoje wrażenia z pobytu, między innymi, w Zakopanem. Jak się okazuje kolejny już raz, lepiej nas oceniają inni niż my sami siebie:

Na szczycie kolejki linowej na Kasprowy Wierch wisiał plakat o niedźwiedziach.  Przedstawiony na nim włochaty osobnik w kolorze krówkowym wyglądał na sytego, jakby właśnie przed chwilą zjadł narciarza. – A czy ich zjadają? – zapytałem operatora.
Przemyślał przez moment moje pytanie. Ta część Polski słynie z niespiesznego nastawienia do życia, jest też pełna niespodzianek. Ponad 600 km na południe od Bałtyku leży ziemia śnieżnych scenerii, jakby wyjętych z obrazów Brueghela: sanie, klasztory, kopuły, wielkie drewniane domy-rezydencje przypominające galeony – oraz nieskończony krajobraz bieli. A potem wszystko to nagle napotyka na skalną ścianę o wysokości 2500 m – Tatry. To jakby odnoga Alp, tak samo dzika i zamieszkana przez wilki, jak każde inne podobne miejsce w Europie.
– Nie – odpowiada mi operator kolejki – niedźwiedzie są w porządku. Zresztą teraz śpią. Musielibyście wrócić wiosną.

To kusząca propozycja. Wszystko w trakcie tygodnia w Polsce przerosło nasze oczekiwania. Trudno o lepszy cel wakacji z rodziną. Zawsze podobał mi się Kraków z jego olbrzymim XIII-wiecznym rynkiem i prastarymi kościołami, ale tym razem zdecydowaliśmy się dodać do wycieczki element narciarski, bardziej nieobliczalny. Chociaż ceny zachęcały (to ułamek kosztów jakie ponosimy we Francji), to same stoki były zagadką. I jak kurort Zakopane poradzi sobie z całym wachlarzem talentów, prezentowanych przez naszą rodzinę: od poziomu zaawansowanego (moja żona), przez początkujący (ośmioletnia Lucy) i nieokreślonego (ja)?

kasprowy wierch

Szybko zdaliśmy sobie sprawę, że jakakolwiek nie byłaby jakość infrastruktury narciarskiej, Zakopane jest przeurocze. Choć obfitujące w szpanerskie bary i sklepy narciarskie, pozostało w swej istocie bardzo starym górskim miasteczkiem. Większość zabudowy jest z drewnianych bali (część datuje się nawet na początki XIX wieku) i nawet złomiarz wciąż ma sanie. To doskonałe miejsce, żeby kupić wielką owczą skórę (25 funtów), albo olbrzymi owczy oscypek za funta.

Lucy była zachwycona, tak jak każde inne dziecko na jej miejscu. Miejscowi, zwani góralami, wykorzystują każdy pretekst (np. wyjście do kościoła) by włożyć strój regionalny i często widuje się ich w czarnych kapeluszach obwiedzionych muszelkami i wąskich, białych filcowych spodniach. Nawet nasz hotel Litwor miał przyjemnie staroświecką atmosferę, choć nad basenem wbudowano obszerne akwarium, które jarzyło się jak obca planeta.

Na początku tutejszy system narciarski wydał nam się dziwny. Codziennie braliśmy taksówkę (5 funtów) albo autobus (75 pensów) by dotrzeć do różnych miejsc. Niektóre otwierały się dopiero o 9.30. Dopiero wtedy wynajmowaliśmy to, co było nam potrzebne danego dnia. Wszędzie było równie uroczo co w Zakopanem – raz widziałem konia i wóz oraz człowieka zbierającego drewno na opał wzdłuż zielonego szlaku. Na trasach wszyscy byliśmy zadowoleni ( – To – orzekła Lucy – najlepsza zabawa na świecie!). Harenda, Nosal i Szymoszkowa były idealne dla rodziny takiej jak nasza, obejmującej początkujących i niereformowalnie opornych. Choć mojej żonie tylko jedna trasa zapewniała właściwy zastrzyk adrenaliny (Kasprowy Wierch), to znalazła za to idealną lokalizację do opanowania sztuki jazdy na snowboardzie. Nie tylko obyło się bez złamań, ale i nie spustoszyło portfeli.

nartyCiężko będzie nam wrócić do płacenia wygórowanych cen w innych kurortach po tym, czego doświadczyliśmy w Polsce: dzienny ski-pass to 12 funtów, wypożyczenie nart i butów 5 funtów, plus lekcje po 15 funtów za godzinę. Nawet obfity lunch w drewnianej chacie kosztował piątaka (grzane wino trzy, a spaghetti dwa funty). Zachwycały mnie te miejsca, z kominkami i rogami jeleni na ścianach. W całym Zakopanem zresztą można wybierać spośród wielu restauracji z kominkami i obfitymi posiłkami w menu.

Jeśli ktoś woli zjeść w bardziej miejskiej atmosferze, powinien wybrać się do Dobra Kasza Nasza, gdzie grillowany kurczak i drink kosztować go będą około 6 funtów. By zobaczyć górali w strojach regionalnych dźwigających olbrzymie półmiski mięsiwa wpadnijcie do Owczarni, gdzie za żeberka zapłacicie 8 funtów. Jestem też zaskoczony tym, jak wielu Polaków jeździ na nartach z malutkimi pieskami pod kurtką.

WIĘCEJ

Źródło tekstu: ONET, 3 lutego 2014

KAMERY